news | o nas | galerie & relacje | nasze wyprawy | tramping | stopnie | sprawno¶ci | symbolika | gry & zabawy | piosenki | kontakt | forum

Wyprawa na bagna, wrzesieÃ? 2003,

strona 1/1

|

13 września 2003 roku postanowiliśmy wybrać się na biwak, polegający na wyprawach na bagna, niedaleko Luzina. Ze skromnym ekwipunkiem mieliśmy przetrwać jedną dobę. Mimo wszystko ograniczyliśmy się tylko do przeprawy trwającej jakieś kilka godzin, z powodu choroby naszego ma(j)stera - Wojtka. Cała nasza trójka stawiła się na dworcu PKP. Byli to: Radek, Mułek i ja. Po kilku minutach na horyzoncie pojawił się nasz zakatarzony drużynowy. Wsiedliśmy do fury i ruszyliśmy w nieznane. Po zaparkowaniu na jakimś zadupiu, przy małym kościółku, wrzuciliśmy plecaki na garby - i w drogę!
Udaliśmy się do lasku, w poszukiwaniu odpowiednich kijów, jakże niezbędnych na takie wyprawy. Okazało się, że nie było się czego bać, zabawa była naprawdę przednia. Mogę Wam, drogie Mamusie, dać moje słowo, że z pewnością możecie puszczać swoje pociechy na takowe wyjazdy, dzięki którym my, harcerze, mamy okazję rozwijać swoje umiejętności, jakże przydatne w harcerstwie.
Po niemałych zmaganiach z bagienkami, postanowiliśmy uczcić wyprawę obiadkiem. Cali brudni, mokrzy i śmierdzący zjedliśmy pyszny posiłek w eleganckiej restauracji. Miałem wrażenie, że kelnerzy w muszkach i ładnie ubrani goście krzywo się na nas patrzą, ale co tam. Po obfitym jedzonku wróciliśmy do domu, cali zadowoleni, tylko nasze mamy łapały się za głowę widząc całą masę rzeczy do prania.

odkr. Marcin "Szypuła" Szypułowski

Copyright by Wojciech Murawski