news | o nas | galerie & relacje | nasze wyprawy | tramping | stopnie | sprawno¶ci | symbolika | gry & zabawy | piosenki | kontakt | forum

Biwak w Buszkowych, listopad 2003,

strona 1/1

|

MajÂ?c do wyboru Rajd Szkalakmi PrzeszłoÂ?ci Gdańska i biwak drużyny, postanowiliÂ?my odpuÂ?cić sobie corocznÂ? imprezę i wybraliÂ?my biwak w Buszkowych.
WyruszyliÂ?my w piÂ?tek, 7 listopada ( poczÂ?tek długiego weekendu), koło godz. 16 spod dworca PKS w Gdańsku. Ledwo zmieÂ?ciliÂ?my się w autobusie - było nas około 30 - ale szczęÂ?liwie dotarliÂ?my do szkoły w Buszkowych.
Ponieważ częÂ?ć drużyny nie miała jeszcze czarnego beretu, biwak był wspaniałÂ? okazjÂ? na zdobycie go, więc jeszcze tego samego dnia podzielono nas na 4 grupy i dostaliÂ?my pierwsze zadanie. Wymagało ono użycia siły. Bieganie przez strome górki, kolejne punkty i coraz to nowe zadania. "Misję" wszyscy ukończyli. W tym czasie nasi kochani harcerze, którzy nie zdawali beretu, zabrali nam wszystkie rzeczy z wyjÂ?tkiem karimat i Â?piworów.
Nadszedł czas na kolację w postaci kawałka surowej ryby i jej oka (blehh). Potem każda grupa dostała jednÂ? kartkę z tekstem "Autobiografii" i naszym zadaniem było nauczyć się tej piosenki na pamięć.
Zrobiło się póĽno, mogliÂ?my iÂ?ć spać. Lecz długo nie pospaliÂ?my - koło godziny drugiej Wojtek wywoził grupy do lasu, a naszym zadaniem było wrócić do szkoły, majÂ?c przy sobie tylko mapę i ewentualnie latarkę. W nagrodę czekały na nas kanapki. Po poszukiwaniach jednej z zaginionych grup poszliÂ?my spać.
Rano mieliÂ?my znaleĽć nasze Â?niadanie, pochowane gdzieÂ? na terenie szkoły. Po Â?niadanku zaliczanie "autobiografii" - mile widziana własna interpretacja.
Nadszedł czas na zajęcia w terenie - mieliÂ?my dojÂ?ć do Pręgowa tam czekały na nas kolejne zadania - najpierw na drugÂ? stronę rzeczki przez most linowy i z powrotem, potem dojÂ?ć do szkoły. I oczywiÂ?cie wszystko na czas. Zwrócono nam nasze rzeczy i mieliÂ?my chwile czasu wolnego. BędÂ?c jednÂ? z dwóch dziewczyn mogę powiedzieć, że miałyÂ?my dużo szczęÂ?cia - ominęło nas kolejne zadanie, czyli robienie pompek w zimnej rzeczce. Ale to nie znaczy że nie miałyÂ?my nic do roboty - miałyÂ?my zaszczyt wyprania ich wszystkich rzeczy... I tak oto zakończyły się nasze zmagania. Teraz trzeba było czekać na ogłoszenie wyników, kto zdał a kto nie. Na zakończenie dnia kominek. Tymczasem zrobiło się póĽno i młodsza częÂ?ć poszła spać.
W niedziele kto chciał poszedł do koÂ?cioła. Po południu zajęcia zorganizowane przez Pawełka - biegi, czołganie, strzelanie - nasi harcerze mieli okazję udowodnić na co ich na prawdę stać... PóĽniej wszyscy zebraliÂ?my się na kominku, gdzie mile spędziliÂ?my czas.
I oto wieczorem w końcu mieliÂ?my się dowiedzieć kto zdobył ten upragniony czarny beret. Zostały rozdane certyfikaty i prawie każdy czuł się szczęÂ?liwy.
Poniedziałek mijał pod hasłem "Amnesty International". Gromada naszych harcerzy krzyczÂ?cych "uwolnić Mułka!" i "Mułek do domu!" chyba zrobiła wrażenie na tamtejszych mieszkańcach. Niestety "nasi" nie byli w stanie mu pomóc, choć póĽniej dostali drugÂ? szansę i się im udało.
Szybko zrobiło się ciemno, nadszedł czas na kominek, w przygotowaniu którego brał udział prawie każdy. Niestety był to już ostatni taki czas kiedy siedzieliÂ?my wszyscy razem, bo następnego dnia przyszło nam się spakować, posprzÂ?tać i wyjechać...

Ewa "Niska" Cypukow

Copyright by Wojciech Murawski