|
Ob贸z wędrowny, Słowacki Raj - Tatry, sierpień 2006
strona 1/4
|
nast阷na strona
28. lipca 2006 roku, pięknego popołudnia na dworcu PKP we Wrzeszczu spotkała się nasza kozacka ekipa. Zobaczyć tam było okazję takie postacie jak: naszą wypasioną kadrę- komendant: Ma(j)ster Wojciech, ("groźny")oboźny: Major, kwatermistrz: Arczyn (kt贸rego specjalnością były: zupa czosnkowa i wyprażany syr), jak i niezwykłych uczestnik贸w wyjazdu: Kawiaczka, Boczka, Damiana, Kacka, Turbana, Alexa, Ketona (c贸ż za chwalebna ksywa!), Mułka, Mielcara, Koguta, no i moją skromną osobę. Wszyscy zwarci, silni i gotowi. Podr贸ż do Zakopanego trwała bardzo długo, ale jakoś nasze wesołe dwa przedziały to przeżyły. Od razu z g贸ralskiego kurortu ruszyliśmy do Słowacji. No i tam nasz Wojtuś zadbał o to żebyśmy nie wypoczęli za bardzo, po długiej podr贸ży. W drodze do campingu w Podlesoku zaznaliśmy orzeźwienia w letnim deszczyku (ulewie ;]) w p贸łtora godzinnej wędr贸wce.
Drugiego dnia rozpoczęliśmy podr贸ż po Słowackim Raju, gdzie nie było trasy bez łańcuch贸w, podest贸w i śliskich drabin. W ciągu trzech dzionk贸w zwiedziliśmy Suchą Belę, Przełom Hornadu (gdzie rozpoczęła się nasza męka, kt贸ra powtarzała się zbyt często ;]- a mianowicie kiedy Wojtkowi nie podobała się trasa to biegaliśmy po g贸rach zamiast je zwiedzać), Velky Sokol (chyba jedna z lepszych tras- drabiny razem sięgały wysokość 10-piętrowego bloku) i zaliczyliśmy kąpiel w lodowatej rzece. Dodatkowo wyspecjalizowaliśmy się w sztuce "organizowania ławek" do naszego obozowiska od sąsiad贸w ;]. P贸źniej czekało nas przebazowanie do Dedinek. Tam r贸wnież przez kilka dni mieliśmy co robić. Między innymi poszliśmy do Jaskini Lodowej pod moim przewodnictwem (i o dziwo żyjemy! ;]), oraz przebyliśmy trasę o nazwie Stredne Piecky z plecakami z ekwipunkiem 3-tygodniowym. Tam r贸wnież miał miejsce chrzest obozowy. Wyprawiając go sprawiliśmy największą atrakcję w okolicy (dobrze że tam nas nie znali ;]).
Po chrzcie ładnie pożegnaliśmy się z niesamowitym Słowackim Rajem i ruszyliśmy dalej w drogę. Przenieśliśmy się do Tatrzańskiej Łomnicy. Gdy dotarliśmy na miejsce o zmierzchu, w murzyńskich rytmach przyjął nas Shagyyyyyy!!! (no ten ponoć znany "kierownik solarium" ;]). Po jakże hucznej nocy czekała na nas pierwsza wyprawa w Tatry. Zwiedziliśmy najwyżej położoną dolinę w tychże g贸rach gdzie nas potwornie zmoczył deszcz. Dodatkowo pragnę przytoczyć tutaj taką anegdotkę, mianowicie po tej jakże trudnej trasie Kawiak rzygał dwa dni. Po tej wyprawie dw贸jka śmiałk贸w (Alex i ja) wyruszyła w kolejnej misji. Mieli za zadanie wr贸cić do Polski i zdobyć okulary, kt贸re uległy zniszczeniu w czasie odprawiania chrzestu. Nie trudno się domyślić, że zakończyła się sukcesem. Reszta obozowiska natomiast relaksowała się w Aquaparku. Dzień p贸źniej zaliczyliśmy Łomnicki Szczyt. Mimo to, że po trasie wszyscy byli wykończeni i mieli nadzieję na dzień odpoczynku Major i Arczyn mieli dla nas wątpliwą niespodziankę. Mianowicie podzielili nas na grupki, zabrali wszystkie pieniądze i kazali przemieścić się dowolnym sposobem do wioch oddalonych lata świetlne dalej. Udało się to tylko drużynie Mułka. Byli oni albo aż tak zawzięci, albo aż tak głupi - tą kwestię przemilczę ;] Nazajutrz musieliśmy się wynieść z naszego pola namiotowego, ponieważ po murzyńskich rytmach przyszedł czas na chrześcijańską młodzież i dyrekcja widocznie stwierdziła, że niekoniecznie do niej pasujemy. Grzecznie się przeprowadziliśmy, a p贸źniej na pożegnanie Tatr zaliczyliśmy Rysy (najwyższy szczyt położony w Polsce), gdzie po drodze mieliśmy okazję obejść kolejkę na łańcuchach i prawie się pozabijać, poobrzucać się śnieżkami, zmoknąć i posiedzieć w małym i ciasnym schronisku gdzie przypadało 10 os贸b ma metr kwadratowy, ale i tak trasa warta obejrzenia. Po powrocie do obozowiska okazało się że nie wypoczniemy w spokoju bo dosłownie dookoła nas miał miejsce - zjazd motocyklist贸w. Po kolejnej hucznej nocy relaks w Aquaparku aby spokojnie przeprawić się do domu.
Pragnę podziękować całej kadrze, oraz uczestnikom obozu. Wyjazd chyba dla każdego z nas będzie niezapomniany i oby takich więcej!
Marcin "Szypuła" Szypułowski
|