news | o nas | galerie & relacje | nasze wyprawy | tramping | stopnie | sprawno禼i | symbolika | gry & zabawy | piosenki | kontakt | forum

Biwak, Sycowa Huta, wrzesień 2005,

strona 1/1

|

Jadąc na biwak bardzo się cieszyłem bo to był m贸j pierwszy harcerski wyjazd.
Gdy byliśmy na miejscu i poszliśmy na pole i do lasu to się cieszyłem bo lubię takie rzeczy. Mieliśmy okrążyć jezioro - myślałem że to będzie proste ale nie miałem racji. Niestety maszerując w nocy się zgubiliśmy i Major, ściągnięty przy pomocy telefonu kom贸rkowego, musiał nas zaprowadzić do biwaku. Gdy wracaliśmy to byliśmy bardzo zmęczeni i głodni. Kiedy juz dotarliśmy do domku, to wszyscy cieszyliśmy się, że coś zjemy i w og贸le się nie spodziewaliśmy że będziemy przechodzić przez rzekę w ubraniach, w kt贸rych rano musieliśmy chodzić. Trochę się dziwiłem czemu pozostali uczestnicy wyjazdu śpią w domku a my w garażu. Rano, obudzeni przy pomocy petardy, musieliśmy ubierać mokre rzeczy - było bardzo zimno. Gdy już się dowiedzieliśmy że zdawaliśmy na czarny beret byliśmy zadowoleni.
Następnego dnia pływaliśmy ł贸dkami po jeziorze i zrobiliśmy zawody w wyścigach na kajaku. Wieczorem byłem zmęczony po cały dniu i gdy spałem nagle mnie obudził Arczyn. W og贸le nie wiedziałem co jest grane. Gdy się ubrałem, poszedłem z Arczynem w stronę lasu. Zostawił mnie na skraju lasu i powiedział że mam iść sam prosto przed siebie bez latarki. Gdy już doszedłem do celu zobaczyłem Wojtka i Majora. Gdy już wszyscy przyszli, nikt nie wiedział o co chodzi, a to były Certyfikaty Czarnego Beretu. Wr贸ciliśmy do bazy i poszliśmy dalej spać.
Biwak og贸lnie mi się bardzo podobał.
Albert Łoza

Copyright by Wojciech Murawski