news | o nas | galerie & relacje | nasze wyprawy | tramping | stopnie | sprawno¶ci | symbolika | gry & zabawy | piosenki | kontakt | forum

�nie¿ysko i Sylwester, Wygonin 2003,

strona 1/2

| nastêpna strona

A oto nasza produkcja filmowa:

- Majtrix (23 MB)
- Max Payne vs TerroryÂ?ci (23,5 MB)
- film pierwszy
- sanki (10 MB)
- boys band (7 MB)

W Â?nieżysku brali udział:

hm. Wojciech Murawski - komendant
ćwik Radosław Hanula - oboĽny
wywiadowca Paweł Szajrych - kwatermistrz
dh. Filip Kurysz - kucharz
odkrywca Marcin Szypułowski
wywiadowca Tomasz Mulewski
ochotniczka Ewa Cypukow
wywiadowca Piotr Szwabowicz
wywiadowca Aleksander Szwabowicz
wywiadowca Michał Wolecki
dh. Piotr Szajrych
Sobota 27.12.03
Około godziny 14 większa częÂ?ć obozu rozpoczęła swoja podróż. Niektórzy przyjechali na miejsce wczeÂ?niej (samochodem). Pozostali musieli skorzystać z publicznych Â?rodków transportu (PKP i PKS). Podczas podróży właÂ?ciwie nic ciekawego się nie zdarzyło. Około 18 dotarliÂ?my do Wygonina. Niedługo potem zjedliÂ?my swój pierwszy posiłek tutaj. Pierwszego dnia głÃ³wnie łÂ?czyliÂ?my komputery w sieć i instalowaliÂ?my niezbędne oprogramowanie. ZdÂ?żyliÂ?my przetestować niektóre gry i odinstalować niepotrzebne oraz obejrzeć 2 filmy pt. "Jak to się robi z dziewczynami?" i "Basic". Po obejrzeniu tego drugiego większoÂ?ć grupy udała się na spoczynek, jednak niektórzy sprawdzali działanie odpowiednich programów aż do godziny 3 rano następnego dnia.

Niedziela 28.12.03
Pobudka nastÂ?piła około godziny 10. Niedługo potem zjedliÂ?my Â?niadanie. Potem Wojtek zarzÂ?dził wyjÂ?cie w teren, gdzie nastÂ?piły rutynowe ćwiczenia fizyczne. Po powrocie chwilę pograliÂ?my na komputerach, czekajÂ?c aż obiad będzie gotowy. Po skonsumowaniu posiłku jeszcze trochę pograliÂ?my, a potem rozpoczęliÂ?my oglÂ?danie filmu pt. "Ali G. indahouse". Potem zjedliÂ?my kolację, a kilku minut po tym, jak się najęliÂ?my, rozpoczęliÂ?my kominek mundurowy. Każdy z uczestników dostał zadanie mówienia o czymkolwiek przez 1,5 minuty, z czego wszyscy szczęÂ?liwie się wywiÂ?zali. Po kominku udaliÂ?my się do sypialni na spoczynek.

Poniedziałek 29.12.03
Wczesna pobudka, Radek i Junior jako zastęp kuchenny robili Â?niadanko, reszta mogła chwilkę dłużej poleżeć. Po smacznym i pożywnym posiłku każdy ruszył do swoich obowiÂ?zków. Ewa, Szypuła, Olek, ruszyli wehikułem Wojtka do cywilizacji. Najpierw odwiedzili sprzedawcę aparatów fotograficznych potem wille Olka (w celu zarÂ?bania monitora). PóĽniej zaglÂ?dnęliÂ?my do Szypuły i królestwa taty Ewy (dzięki temu otrzymaliÂ?my rzutnik multimedialny). Reszta została w bazie, aby pod skrzydłami druhny Beaty wykonywać ciężkie prace. Ta reszta to: Mułek i Pawełek, którzy rÂ?bali drzewo, Junior i Filip zagrabiali gałÂ?zki, Szwabik z Jerozolimy z Domu Bożego oraz Kogutek jeĽdzili taczkÂ? a Radek się obijał. Po powrocie podbijaczy cywilizacji skonsumowaliÂ?my chrupiÂ?cy obiadek. Resztę wieczoru spędziliÂ?my na graniu i oglÂ?daniu filmów.

Wtorek 30.12.2003
Po pobudce i Â?niadaniu od razu mieliÂ?my kupę roboty. Przyjemnej roboty. ZostaliÂ?my podzieleni na dwie grupy, których skład był następujÂ?cy, grupa pierwsza: Mułek, Szwabik, Kogut, Pawełek i Szypuła, grupa druga: Ewa, Radek, Junior i Filip. Naszym zadaniem, było napisanie i zrealizowanie scenariuszy filmów o dowolnej tematyce. Dzieło pionierów miało tytuł "Max Payne vs TerroryÂ?ci". Ich poÂ?więcenie było ogromne: Mułek łykał ostry keczup, Pawełek smarował się po gębie pastÂ? do butów, Kogut o mało, co nie musiał mieć amputowanego palca, Szwabik jako pierwszy został zabity z rÂ?k tytułowego bohatera, a Szypuła męczył się z, kamerÂ? w ręku, z anomaliami, jakimi byli aktorzy. Scen było wiele, dlatego szybko wyczerpały się akumulatorki w aparacie Wojtka, przez co grupa druga została skazana na kręcenie filmu pt: "Majtrix" na następny dzień. Jak co dzień resztę wieczoru spędziliÂ?my na graniu i oglÂ?daniu filmów.

Â?roda 31.12.2003
WstaliÂ?my koło godziny 11. Służba kuchenna przygotowała dla nas pyszne Â?niadanko, jednak wszyscy czekaliÂ?my na Â?redniowiecznÂ? ucztę poprzedzajÂ?cÂ? obchody Nowego Roku. Prawie cały dzień zajęły nam przygotowania. CzęÂ?ć stroiła salę, oczywiÂ?cie wszystko w klimacie Â?redniowiecza, nawet muzyka, a inni zmagali się z kotletami w kuchni. Po skończonej pracy przebraliÂ?my się wszyscy w stroje, Â?redniowieczne oczywiÂ?cie, i rozpoczęliÂ?my ucztę. Był jednak jeden warunek â?? nie wolno było używać żadnych sztućców... Po tym jakże niezwykłym posiłku mieliÂ?my jeszcze ponad cztery godziny do północy, więc obejrzeliÂ?my drugÂ? częÂ?ć Władcy PierÂ?cieni. Nadszedł czas, aby udać się nad jezioro. Wybiła godzina dwunasta - ... fajerwerki. Po pół godzinie wróciliÂ?my do bazy i obejrzeliÂ?my jeszcze kilka filmów, następnie, już w nowym roku, poszliÂ?my spać koło godziny 6.

Czwartek 1.01.2004
Wszyscy wstali koło godziny 14, no ale co się dziwić, noc była dłuuuga. ZjedliÂ?my małe Â?niadanko i po jakimÂ? czasie odbył się indywidualny turniej Delta Force, w którym zwyciężył Pawełek. Po naszych zmaganiach służba kuchenna przygotowała obiad jakoÂ? tak na kolację.

Przedostatni dzień czyli wielkie sank
Â?wiadomi tego, że jest to nasz ostatni pełny dzień na Â?nieżysku postanowiliÂ?my wykorzystać szansę jakÂ? dała nam natura (napadało Â?niegu) i pójÂ?ć na sanki (co to za Â?nieżysko bez kuligu, a tym bardziej bez sanek). Naładowani pozytywnÂ? energiÂ? z powszednich dni udaliÂ?my się na poszukiwanie górek. Niektórzy nie mogli się doczekać i nawet po płaskiej drodze usiłowali jeĽdzić pomagajÂ?c sobie rękoma (np. Mułek). Naszym celem były skarpy i górki przy jeziorze. Na pierwszy rzut oka niepozorne, trochę strome, wydawały się nietrudne do zjeżdżania. Na szczęÂ?cie (szczęÂ?cie dlatego, że jak byłyby łatwe to zjazd nie byłby wyzwaniem) tak nie było, o czym mogliÂ?my przekonać się już po pierwszych zjazdach. Nie było wÂ?ród nas ani jednej osoby, która nie zaliczyłaby gleby :) (oprócz Wojtka, który nie jeĽdził, ale za to robił fotki, które możemy podziwiać na stronce). ZjeżdżaliÂ?my na wszelkie możliwe sposoby, jednak najczęÂ?ciej w formie wyÂ?cigów. Â?cigaliÂ?my się kto pierwszy na dole, jednak patrzÂ?c na to z boku, można by pomyÂ?leć, że zwycięzcÂ? była ta osoba, której po prostu uda się zjechać bez szwanku (na ogół ze wszystkich, do mety dojeżdżały dwie albo nawet jedna osoba). RekordzistÂ? w glebach był chyba Szypuła i Mułek, niektóre ich â?¾wypadkiâ?» były bardzo efektowne (szczególnie Mułka). Ale cóż wszystko co dobre szybko się kończy. Zdyszani i przemoczeni, ale za to pełni wrażeń i przygód wróciliÂ?my do bazy. Po tym standardowo â?? obiadek, porzÂ?dki, komputery, seanse filmowe i lu lu :)

Ostatni dzień czyli wielkie sprzÂ?tanie
Pobudka była dosyć rano, ponieważ trzeba było wyrobić się ze sprzÂ?taniem, a to wcale nie takie łatwe po tylu dniach. Na szczęÂ?cie daliÂ?my radę. Po doprowadzeniu bazy do takiego stanu jakÂ? jÂ? odebraliÂ?my była chwilka luzu. Było już koła 14 a więc pora kiedy mieli zaczÂ?ć zjeżdżać się rodzice po swoje pociechy. Jako pierwsi stawili się rodzice Filipa. Razem z nim do domu pojechał Kogut, Ewa. Potem swojÂ? obecnoÂ?ciÂ? zaszczycił nas tata Pawła i Juniora. W prezencie dostał jeszcze Mułka. Zaraz za tatÂ? do Gdańska ruszył Wojtek z drugÂ? parÂ? rodzeństwa, czyli Piotrkiem i Olkiem, oraz sprzętem. Łatwo się domyÂ?leć, że w bazie zostałem ja z SzypułÂ?. Naszym zadaniem było poczekać na Wojtka aż wróci z Gdańska po nas i resztę sprzętu. W międzyczasie(tj, kilka godzinek, które strasznie się dłużyły) ja robiłem formata twardziela w kompie a Marcin nagrywał sobie płytki. Kiedy wrócił Wojtek, szybko spakowaliÂ?my się i wio do domu! W sumie byliÂ?my na miejscu koło 21, ale co tam.

To był pierwszy takiego typu wyjazd drużyny. SÂ?dzę, że udany i nie ostatni. Polecam tym, którzy nie przepadajÂ? za spędzaniem sylwestra w standardowy sposób ludzi w naszym wieku, czyli picia ile wlezie, potem rzyganiu i trzeĽwieniu...

Ostatnie dwa dni opisał Radek

Copyright by Wojciech Murawski