news | o nas | galerie & relacje | nasze wyprawy | tramping | stopnie | sprawno¶ci | symbolika | gry & zabawy | piosenki | kontakt | forum

Zielony Beret, 6 - 7 maja 2006

strona 1/1

|

Było nas trzech: Arczyn, Keton i Ja (Alex). Spotkaliśmy się o godzinie szóstej rano pod szkołą w sobotę i przywitaliśmy z Kosiarą i Majorem. Po chwili przyjechał Wojtek i pierwsze co powiedział to ,,Keton nie zdałeśâ??â?? (jak się okazało ze względu na charakterystyczne nakrycie głowy Ketona). Po kilku minutach pędziliśmy już Patrolem ku miejscu przeznaczenia - Redzie. Około siódmej byliśmy na starcie i się zaczęło. Zdjęliśmy buty i skarpetki i oddaliśmy je Majorowi. Przez pierwszą godzinę było dużo biegania, robienia pompek w morzu. Czyli ćwiczenia które miały nas zmoczyć i wstępnie zmęczyć. Później pompowaliśmy ponton ustami i trochę się nie zmieściliśmy w czasie co skończyło się kolejnymi ćwiczeniami w wodzie. Następnie wypływaliśmy pontonem w morze i na gwizdek wracaliśmy niosąc go na wyciągniętych w górę rękach. Ćwiczenia typu: â?¾trzymaj ponton na wyciągniętych rękach i jeśli puścisz to odpadasz z beretuâ??â??. Potem kopaliśmy w maskach gazowych okopy określonej wielkości z których później biegaliśmy do Majora i z powrotem. Jeżeli czas był zadawalający można było zdjąć maski. Ja i Arczyn zmieściliśmy się w czasie a Keton nie. Później był bieg za Majorem na którym Keton trochę odstawał ponieważ wciąż był w masce. Gdy wróciliśmy do Wojtka i Kosiary kazali nam czekać na Ketona w wodzie w pozycji ,,do pompekâ??â??. Gdy Keton wrócił robiliśmy ,,padnij, powstańâ??â?? i po chwili Keton zrezygnował. Zostało nas dwóch i około 20 godzin wysiłku.
Kazali nam się schować w wcześniej wykopanych okopach i na gwizdek biec do rzeczki (tym razem też byliśmy w maskach ale dla odmiany do paintballa). Biegnąc robiliśmy za ruchome cele dla markerów Majora, a potem Wojtka i Kosiary (Kosiara jest maniakiem ASG i wierzcie mi, że potrafi celnie strzelać). Po kilku rundach od okopu do rzeczki i powrotem był koniec tego zadania. Po chwili dali nam suche kombinezony i kazali się przebrać. Później biegaliśmy za samochodem, co poszło mi całkiem nieźle.
Następnym zadaniem był marsz z dosyć ciężką oponą przez 6 kilometrów. Gdy dotarliśmy na miejsce Wojtek kazał nam iść wzdłuż rzeczki przez kawałek i Arczyn rozwalił sobie palca. Później chwilę jeździliśmy po Rumii (albo Redzie, nie pamiętam) aby kupić wodę utlenioną oraz plastry. Po opatrunku wywieźli nas na skraj lasu, dali GPS-a, pół litra wody i kazali iść według koordynat aby dojść do Skarbu w postaci jedzenia. Niestety nie zdążyliśmy i zamiast dobrego posiłku dostaliśmy ryż z dziokunami na które Major łowił ryby. Po zjedzeniu tegoâ??ekhm posiłkuâ??? Nurkowaliśmy w wodzie na około 3 metry (była godzina 22 wieczorem). Później zawieźli nas do jakiegoś bunkra, skuli kajdankami i kazali siedzieć aż przyjdą. Po pewnym czasie rzeczywiście przyszli - zawieźli nas do Jaru Raduni. Kazali iść wzdłuż rzeki aż dojdziemy do mostu w Rutkach. Po dosyć długim marszu (jak na 3 kilometry), spowolnionym przeprawą przez bagna i jakimiś gwizdami które chyba miały nas przywołać do jakiegoś człeka ze wsi - doszliśmy. Poszliśmy na dół mostu i po chwili wróciliśmy zadowoleni z siebie do samochodu â?? beret udało się zdać.
Bardziej szczęśliwy byłem chyba tylko raz w życiu.

Alex Adamski


Zadanie brzmiało: â?¾Napisz dlaczego powinieneś otrzymać zielony beretâ?». Oto wypracowania dwóch druhów â?? gramatyka i ortografia oryginalna.


Uważam, że powinienem otrzymać zielony beret. Mimo chorych kolan i osłabionej ręki przez cały czas dawałem z siebie wszystko. W konkurencji z oponami, gdy Arczyn miał kolkę sam potoczyłem oponę przez dużą część trasy. Idąc do mostu w Rutkach, prowadziłem przez 3 / 4 trasy. Na pomoście gdy mieliśmy wejść do wody i zanurkować poszedłem pierwszy a muszę przyznać, że się bałem. Jedząc â?¾ryżâ?» zjadłem dużą część. Przez całą długość beretu aż do teraz starałem się mieć dobry humor, nie marudzić, robić to co mi kazano mimo, że w pewnym momencie zaczęły mi â?¾strzelaćâ?» kolana. Uważam także, że ze wszystkich zawodników, od samego początku szło mi najlepiej. Jestem także najmłodszym zawodnikiem od dawna, który zaszedł tak daleko, mimo braku jakiejkolwiek pomocy ze strony swoich słabych punktów. Startuję pierwszy raz i udało mi się dojść dalej niż niektórym druhom po kilku próbach.

Alex Adamski


Moim zdaniem powinienem dostać Zielony Beret, ponieważ przez czas próby starałem się zaliczyć wszystkie zlecane mi zadania. Razem z kolegą Alexem wspólnymi siłami dawaliśmy radę w trudnych zadaniach zleconych przez druha Wojtka. Według mnie ta sprawność nie jest przyznawana tylko najsilniejszym ale także tym którzy chcą dać radę wyznaczonym im zadaniom. Wielu osobom nie udało się zdobyć beretu ponieważ się poddali myśląc, że nie dadzą rady. Jak wielu z nas z pewnością słyszało powiedzenie â?¾Dla chcącego nic trudnegoâ?». Moim zdaniem jak bardzo chce się zdać na beret to da się radę. Po prostu trzeba wierzyć w siebie i iść naprzód! Myślę, że przez to, że przez czas trwania beretu wierzyłem w swoje siły i brnąłem na przód. Chciałem aby mój wysiłek nie poszedł na marne i robiłem wszystko co w moich siłach aby pokazać, że jestem godzien tego zaszczytu. W trakcie różnych zadań miał parę niedogodności np. rozcięty palec lub kłopoty z płucami. Mimo to nie powiedziałem, że rezygnuję, że nie mam siły, tylko szedłem do przodu.

Piotr â?¾Arczynâ?» Arczyński

Copyright by Wojciech Murawski